niedziela, 2 lipca 2017

ANGIELKSKI BEZ WYCHODZENIA Z DOMU?

Czy w dobie internetu warto wydawać pieniądze na prywatne korepetycje? 
Na to pytanie odpowiecie sobie sami. Ja postaram się podpowiedzieć, jak nauczyć się języka w szybki, darmowy i wygodny sposób. Nie zawsze trzeba wychodzić z domu, aby nauczyć się czegoś nowego. Czasami warto wykorzystać to, co mamy pod ręką i spożytkować czas spędzony przed naszymi laptopami i smartfonami, a w ich ekrany wpatrzeni jesteśmy ciągle! 

N A  P O C Z Ą T E K
Dla początkujących coś po polsku, a raczej PO CUDZEMU z Arleną Witt. Kobieta z pasją, ogromnym poczuciem humoru, umiejętnie posługująca się językiem angielskim, chcąca dzielić się swoją wiedzą z innymi. Czego chcieć więcej? Angielski za 'free' to dobra opcja dla tych, którzy chcą polepszyć poziom swojego angielskiego, niekoniecznie wydając na to 'lots of money'. Zapomnijcie o gramatyce, nieszczęsnych 16 czasach oraz o wkuwaniu setek słówek na pamięć. Nie jesteśmy w szkole! Nauka angielskiego - mimo wszystko - może być przyjemnością. U Arleny z reguły wszystko serwowane jest na wesoło. Skupia się ona głównie na wymowie, która często odkładana jest przez nas na drugi plan. Po obejrzeniu kilku odcinków, sami zdacie sprawę, że nie gramatyka, ale właśnie poprawna wymowa jest kluczem do naszego małego sukcesu. Całość uzupełniana jest przykładami z filmów/piosenek/seriali, ażeby uniknąć niemiłych komentarzy niedowiarków, którzy wszystko o wszystkim wiedzą najlepiej. PO CUDZEMU  było moim pierwszym krokiem w stronę 'study English on my own' i zaprowadziło mnie to do...

S P O T L I G H T  R A D I O 
Idealne rozwiązanie dla tych, którzy namiętnie usprawiedliwiają się brakiem wolnego czasu (choć wszyscy dobrze wiemy, że czas ZAWSZE się znajdzie). 15 minut dziennie wystarczy, aby nasz polski akcent - przez niektórych nazywany prześmiewczo 'ponglish'- zamienić w coś bardziej podobnego do akcentu amerykańskiego bądź brytyjskiego. Który akcent wybierzemy, to zależy od nas, jednak już na samym początku należy się na któryś zdecydować.(Dlaczego? O tym niżej). W zakładce Listen&Read znajdziemy listę artykułów, w których możemy przebierać w zależności od naszych zainteresowań. Po wybraniu konkretnego artykułu, przed nami pojawia się tekst, a po naciśnięciu przycisku PLAY, zaczyna być on czytany przez lektorów (zazwyczaj jest ich dwóch - amerykański oraz brytyjski). Naśladując ich wymowę zmieniamy, a zarazem przystosowujemy nasz aparat mowy do innych ruchów szczęki, innej wymowy oraz odmiennego akcentu. Aby wyzbyć się polskiego akcentu, 15 minut dziennie to jednak zdecydowanie za mało, ale od czegoś trzeba zacząć. 'Rome wasn't built in one day, right'?
P O  A M E R Y K A Ń S K U 
Dobrej amerykańskiej nauczycielki szukałam bardzo długo, jednak kropla drąży skałę i 'here we are' - Speak English With Vanessa. Celem Vanessy jest przede wszystkim odkrycie w nas pewności siebie. Początkowo każdy z nas ma pewne obawy, bo przecież ktoś może nas wyśmiać czy  nie zrozumieć, jednak popatrzmy na to z innej strony. Gdy ktoś zaczyna uczyć się języka polskiego i z całych sił próbuje wymówić nasze sz, cz, dź, czy inne ą i ę, jak na to reagujemy? Zawsze pozytywnie! Tak samo jest w przypadku Anglików czy Amerykanów. Nie bójmy się mówić. To jedyny sposób na przełamanie w sobie barier. Na kanale Vanessy znajdziemy kilka rodzajów wideo tj. idiomy angielskie, lekcje wymowy oraz gramatyki, sposoby na naukę języka, rozmowy z innymi native speakerami czy 'live lessons', podczas których aktywnie uczestniczyć możemy w tworzeniu nowego odcinka. 

P O  B R Y T Y J S K U
Brytyjskim odpowiednikiem wersji amerykańskiej jest kanał English with Lucy. Na kanale Lucy znajdziecie podobne kategorie jak u Vanessy, jednak angielski brytyjski, a angielski amerykański to zupełnie dwa inne światy. Porównać możemy to z polszczyzną urzędową oraz gwarą góralską - niby ten sam język, jednak ze zrozumieniem czasami bywa problem. Pierwszą różnicą jaką możemy zauważyć jest akcent, a co za tym idzie - inna wymowa poszczególnych słów. Brytyjski akcent jest piękny, ale opanowanie go to nie lada sztuka (it takes a lot of guts). Początki mogą okazać się trudne, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Do brytyjskiej wymowy trzeba się po prostu przyzwyczaić. Z reguły otacza nas wszystko, co amerykańskie, dlatego też zrozumienie Brytyjczyków przychodzi nam o wiele trudniej. Wracając do Lucy, przeprowadza ona również wywiady, które pozwalają nam rozwinąć nasze 'listenig skills'. W jedym z nich rozmawia z 'voice coach'em' Caroline Goyder , która przez pewien czas pracowała w Polsce. Zawsze miło jest usłyszeć krótką wzmiankę o naszym kraju (link to wywiadu TU).

 I’m from Poland. Holland?

What if someone laughs when I speak English? 

How to speak English CONFIDENTLY

PO CUDZEMU - KLIK / SPOTLIGHT RADIO - KLIK
SPEAK ENGLISH WITH VANESSA - KLIK 
ENGLISH WITH LUCY - KLIK

P R Z Y J E M N E  Z  P O Ż Y T E C Z N Y M
Wakacje to idealny czas na nadrobienie serialowych zaległości. Kto jednak powiedział, że nie możemy robić tego w celu edukacyjnym? Oglądając seriale/filmy w języku angielskim, zrezygnujmy z polskiego lektora. Napisy polskie lub angielskie (zależy od naszych umiejętności) pozwolą osłuchać się z językiem oraz co najważniejsze - oswoić się z mową potoczną. Język, którym posługujemy się na co dzień znacznie od biega tego, którym posługujemy się w sytuacjach formalnych, a to właśnie tej drugiej formy uczymy się podczas lekcji angielskiego w szkole. Jakie seriale wybrać, żeby od razu nie rzucić się na głęboką wodę? Na to pytanie wyczerpującej odpowiedzi udzieliła Arlena Witt - KLIK


wtorek, 9 maja 2017

DOOKOŁA ŚWIATA - NAJPIĘKNIEJSZE KRAJE #2

I S L A N D I A
Islandia leży na granicy Morza Arktycznego i Oceanu Atlantyckiego. Jedenaście procent powierzchni  kraju zajmują lodowce, a na terenach tzw. 'gorącego punktu' Islandia może poszczycić się czynnymi wulkanami. Ze względu na warunki naturalne, liczba ludności kraju wynosi niecałe 330 tysięcy. Islandia to idealne miejsce dla miłośników przyrody oraz miejsc nienaruszonych przez człowieka. Pogoda jest tam bardzo zmienna. W ciągu 5 minut potrafi zniknąć upalne słońce, a na jego miejsce pojawia się tropikalna ulewa. W lecie na Islandii praktycznie nie zachodzi słońce. Są to tzw. białe noce.


C Z A R N O G Ó R A 
Czarnogóra to niewielki kraj położony w Europie Południowej. Przeważającą część powierzchni kraju zajmują tereny górzyste, jednak największym zainteresowaniem cieszą się wybrzeża znajdujące się nad Morzem Adriatyckim. Liczba mieszkańców  miast nie jest duża. Przykładem jest stolica Podgorica, zamieszkiwana przez ok. 137 tysięcy mieszkańców. Jeśli nie jesteśmy miłośnikami wysokich temperatur, najlepszą porą na wyjazd do Czarnogóry będą miesiące wiosenne. 


 F R A N C J A
Francja uchodzi za jedno z najpotężniejszych państw świata. Na jej terytorium znajduje się wiele miast o wysokiej wartości kulturalnej, a także ogrom plażkurortów nadmorskich, ośrodków sportów zimowych oraz regionów wiejskich o równie wysokich walorach krajobrazowych. Paryż - stolica państwa, to jedno z najbardziej popularnych miast na całym świecie. Katedra Notre Dame, wieża Eiffla czy Luwr to najczęściej odwiedzane atrakcje turystyczne w kraju. Równie dużym zainteresowaniem cieszą się Lazurowe Wybrzeże oraz góry Alpy. 


I N D O N E Z J A 
Położona między Oceanem Spokojnym a Indyjskim jest największym krajem wyspiarskim na świecie, z ponad trzynastoma tysiącami wysp. Stolica kraju, Dżakarta, jest kulturalnym, gospodarczym i politycznym centrum kraju oraz dwunastym największym miastem na świecie pod względem liczby ludności. Przez cały rok w mieście występuje wysoka wilgotność powietrza z dzienną temperaturą wahającą się pomiędzy 24 a 34°CNajpopularniejszymi wyspami Indonezji są Jawa, Bali, Borneo oraz Nowa Gwinea. Państwo to jest idealnym miejscem dla osób kochających piękno natury, błękit nieba oraz szum oceanu.


N O W A  Z E L A N D I A 
Państwo  wyspiarskie, położone na południowo-zachodnim Pacyfiku, składające się z dwóch głównych wysp (Północnej i Południowej). Znajduje się... na końcu świata,  1600 km na południe od Australii. Ze względu na swoje położenie większość z nas zapomina o istnieniu tego kraju. Stolica Wellington jest miastem uważanym za centrum kulturalne i rozrywkowe Nowej Zelandii. Jest również centrum przemysłu filmowego - to właśnie tam nagrano Władcę Pierścieni. Lato trwa od grudnia do marca, jednak większość kraju jest zielona przez cały rok. 


KTÓRE KRAJE RÓWNIEŻ WARTO ZWIEDZIĆ?
- DOOKOŁA ŚWIATA CZ. 1 -

czwartek, 23 marca 2017

WYWIAD Z BARBARĄ KURDEJ-SZATAN

Najpopularniejsza blondynka w Polsce. Aktorka, wokalistka, prezenterka telewizyjna. Gość tegorocznego Dziecięcego Festiwalu Sztuki FilmowejKobieta o wielu talentach - Barbara Kurdej-Szatan. Udało mi się przeprowadzić z nią krótki wywiad. Ze względu na ograniczenia czasowe zadałam tylko połowę z przygotowanych pytań. Jak wykorzystałam swoje 5 minut? Oceńcie sami!

Znajdujemy się na Dziecięcym Festiwalu Sztuki Filmowej. Czy uważasz, że przygodę z aktorstwem warto zacząć będąc dzieckiem?
 Myślę, że tak. Ja bardzo dziękuję moim rodzicom za to, że posyłali mnie na przeróżne zajęcia. Siedmioletnie dziecko nie wie, na jakie zajęcia może pójść. Jeszcze nie zna tego świata. To rodzice posłali mnie do szkoły muzycznej, na warsztaty teatralne, do chóru dziecięcego, do Opolskiego Studia Piosenki, więc rzeczywiście ja tych zajęć miałam mnóstwo. Moja mama wychodziła z założenia, że jak dziecko nie ma zajęć, to po prostu się nudzi i trzeba wypełnić mu ten czas. I bardzo dobrze. Ja wcale nie czułam się przepracowana. Wręcz przeciwnie. Bawiłam się bardzo dużo - i na podwórku i na trzepaku! Miałam mnóstwo przyjaciół, z chóru, szkoły i szkoły muzycznej. Teraz, wszyscy sobie pomagamy i wspieramy się. Czasem jest łatwiej po prostu coś załatwić, bo mamy ze sobą kontakt. Dzięki temu, mogłam się rozwijać. 

W M jak Miłość większość scen grasz w towarzystwie serialowego Wojtusia. Jak pracuje Ci się z dziećmi?
Felek Matecki jest przezdolnym chłopczykiem. Akurat dobrze mi się trafiło, bo z dziećmi różnie się pracuje. Wiadomo, nie są na tyle obyte przed kamerą. Felek ma rodziców aktorów, którzy ukończyli szkołę teatralną. Pracuje mi się z nim świetnie. Jest fajnym, rezolutnym, zdolnym i radosnym chłopcem. Miałam szczęście, że na niego trafiłam.

Do serialu dołączyłaś kilka lat temu. Większość aktorów znała się już po kilka, a nawet kilkanaście lat. Nagle dołącza ktoś nowy... 
Tam cały czas wchodzi ktoś nowy. Produkcja stara się, żeby serial cały czas żył. Są zapraszane różne osoby np. wokalistki. Ostatnio do naszej ekipy dołączyła Jula. Różnica jest taka, że ja dołączyłam jako główna postać. Od razu dołączyłam do czołówki serialu. Podchodziłam do tego po prostu, jak do pracy. Wiedziałam, że wszyscy są ze sobą bardzo zżyci, są wręcz jak rodzina. Ja po prostu przyszłam robić swoje i tyle.

Możemy zobaczyć Cię w wielu rolach. Jesteś aktorką filmową, telewizyjną oraz teatralną, a także prowadzącą telewizyjną i wokalistką. W której roli czujesz się najlepiej?
Zdecydowanie najlepiej czuje się w teatrze i kiedy śpiewam. Chyba najbardziej lubię to, co jest na żywo. To daje mi dużo energii, dużo mocy. Lubię, gdy wszystko dzieje się tu i teraz. Nigdy nic nie jest takie samo. Największą magią jest energia, która wytwarza się miedzy nami, a publicznością. 

Telewizja jest zupełnie inna. Przyznam, że musiałam nauczyć się pracy w serialu. Jest trochę nużąca. Siedzi się tam 12 godzin i czeka na swoje wejście przed kamerę. To jest po prostu męczące. Musiałam nauczyć się wypełniać ten czas, bo jak tam byłam, miałam poczucie zmarnowanego czasu, jednak bardzo to polubiłam. 

Jeżeli chodzi o prowadzenie - w teatrze Roma prowadziłam benefis dyrektora Kępczyńskiego. Tam zauważyła mnie pani Łapicka-Olbrychska, która była jednym z dyrektorów Telewizji Polskiej. Stwierdziła, że idzie mi bardzo dobrze i zaprosiła do poprowadzenia festiwalu w Opolu. Od razu rzuciła mnie na głęboką wodę, ale widocznie zobaczyła we mnie potencjał. Spodobało mi się bardzo, choć było to stresujące. Podołałam temu i potem zaczęły nadarzać się kolejne okazje. Robię to, bo mi to proponują (śmiech), ale bardzo to lubię! Cieszę się, że mogę prowadzić program Kocham Cię Polsko. Jest wesoło, jest też duża dawka wiedzy na temat naszego kraju. Cieszę się, że to robię, ale wciąż jest to dla mnie jedynie dodatek do tego, co wykonuję na co dzień, czyli do teatru, serialu i filmu. 

Będziemy mogli zobaczyć Cię u Kuby Wojewódzkiego. Jak było? Czego możemy się spodziewać?
O matko! Ja z Kubą gram w spektaklu, więc już go znam. Nie wiem czy się za bardzo nie rozluźniłam (śmiech). Czułam się, jakbym rozmawiała po prostu z moim kolegą. Nie wiem co oni z tego powycinają. Trochę się obawiam, ale zobaczymy jak wyjdzie. Było bardzo swobodnie. 


SONDA CZEGO NIE ROBIĆ NA PIERWSZEJ RANDCE
KLIK -
RELACJA Z DNIA OTWARTEGO POLITECHNIKI KOSZALIŃSKIEJ 
KLIK -

sobota, 18 lutego 2017

WYWIAD Z SARĄ BETKIER

Ukończyła studia na Politechnice Koszalińskiej. Brała udział w II edycji programu Project Runway. Sara Betkier to młoda projektantka, która swoją pasję do projektowania zamieniła w pracę.

Studiowałaś na Wydziale Wzornictwa na Politechnice Koszalińskiej. Co dały Ci studia? Jak je wspominasz?
Studia wspominam bardzo fajnie. Na samym początku mieszkałam w akademiku, później na stancji. Prowadziłam typowe życie studenckie, miałam bardzo dużo znajomych. Nasza grupa była bardzo kreatywna. Wszyscy się wspieraliśmy. Widziałam, jak powstają projekty innych. Była chęć i dążenie do poznawania wszystkiego. Nauczyłam się wszystkiego, tego co mam teraz. Nauczyłam się współpracy w wyznaczonych terminach, używania różnych materiałów - nie tylko tkanin, ale również drewna i metalu, dosłownie wszystkiego, co można tylko wziąć do ręki. Na naszej uczelni mamy świetne warsztaty - warsztaty metalu, biżuterii, warsztat krawiecki. To wszystko dzięki pracownikom technicznym, którzy mają nieograniczoną wiedzę na temat tego, czego używają i czym się zajmują. Przekazali mi tą wiedzę i dzięki nim jestem tu, gdzie jestem. Muszę wspomnieć też o wykładowcach, którzy mają dużo wiedzy na temat ergonomii oraz dopasowania pomiarów. Studia wspominam świetnie. 

Nie myślałaś o tym, żeby wyjechać do większego miasta i zostawić Koszalin?
Rozważałam tą propozycję. Dostałam dużo ofert pracy, natomiast nie lubię dużych miast. Tam się szybciej żyje, jest więcej przestępczości oraz korki. Ja wolę spokój. Poza tym, jak pojechałabym do większego miasta, miałabym dużą konkurencję. Na koszalińskim rynku jestem już trochę znana, bo podczas studiów nie obijałam się. Od końca licencjatu udzielałam się w Koszalinie. Tu jest moje miejsce.

Kim są Twoi klienci? Czy są to głównie kobiety, czy mężczyźni też chcą mieć coś Twojego projektu?
Są to klienci i klientki. Jeżeli chodzi o kobiety, przedział wiekowy jest różny. Szyję ubrania na studniówki, suknie ślubne, suknie balowe, casualowe. Mężczyźni zainteresowani są głównie marynarkami i garniturami.

Twoimi klientami są głównie osoby z Koszalina czy z całej Polski?
Przyjeżdżają do mnie ludzie z Warszawy, z Poznania, ze Szczecina. Mam również klientów z Koszalina. 

Jak oceniasz styl koszalinian? Są oni odważni, czy jednak wolą nie wyróżniać się w tłumie?
Ciężko mi powiedzieć. Projektuje naprawdę przeróżne rzeczy. Jest to czerwień, zieleń, pomarańcz, burgund, dosłownie wszystkie kolory tęczy. Styl mają naprawdę fajny. Ja też im dużo proponuje od siebie.

Brałaś udział w programie Project Runway. Czy taki program to cenna lekcja dla młodego projektanta?
Bardzo cenna lekcja. Program przyniósł mi dużo odwagi i wiary w siebie. Wspominam go z uśmiechem. To było już 2 lata temu, więc dosyć dawno, ale fajnie jest mieć taką przygodę na swoim koncie. 

Utrzymujesz kontakt z uczestnikami programu?
Jasne. Mam kontakt z Dominiką, Patrykiem, Bobrem, Alicją, Sylwią.

Jak wygląda dalsza droga osób, które odpadają z programu? Czy uczestnikom oferowana jest pomoc, czy są skazani sami na siebie?
Nie dostają żadnej pomocy od TVN-u. Jakby nie patrzeć, mamy darmową reklamę. 

Tworzysz własne ubrania, torebki. Jakich materiałów używasz najczęściej? Na jakich materiałach najlepiej Ci się pracuje?
Jeżeli chodzi o torby, to prawdziwa skóra. Materiały na ubrania są przeróżne, od wełny po koronki, szyfony, żakardy. 

Są jakieś stałe elementy, których używasz?
Czy stałe? Nie powiedziałabym. Zawsze próbuję wymyślić coś nowego.

Inspirujesz się innymi projektantami z Polski, a może z za granicy?
Z Polski? Może niekoniecznie się inspiruję. Z zagranicy jak najbardziej. Zawsze każdy będzie się inspirował każdym. Projektowanie ubrań polega na tym, aby nie kopiować innych i staram się tego nie robić. Z polskich projektantów najbardziej lubię Gosię Baczyńską, chociaż mam zupełnie inny styl, niż ona. Ona jest władczynią koronek. Ja siebie za taką nie uważam.

Jest jakaś osoba lub osoby, które chciałabyś bardzo ubrać? 
Chciałabym kiedyś ubrać Pierwszą Damę.

Jakie są Twoje plany na rok 2017?
Oj, nie chciałabym zdradzać planów. Planuję powiększyć moją pracownię i na tym się będę skupiać. 

KOSZALIŃSKIE WYDANIE 'MATURA TO BZDURA' 
KLIK  -

XIV MIĘDZYNARODOWY ZLOT MORSÓW W MIELNIE
KLIK  -

poniedziałek, 30 stycznia 2017

WYWIAD Z WIOLKĄ WALASZCZYK

Niepoprawna optymistka pochodząca z gdańskiej Zaspy. Stand-uperka i improwizatorka. Wiolka Walaszczyk to jedna z nielicznych  przedstawicielek kobiecego stand-upu w Polsce. 29 stycznia wystąpiła w koszalińskim klubie „Kawałek Podłogi".
Oglądając Twoje występy, zauważyłam, że często wspominasz o członkach swojej rodziny. Co na to (tata) Aligator Bogdan? Nie ma z tym żadnego problemu?
Myślę, że miał na początku problem. Nie spodziewał się, że będę o nim mówiła, tym bardziej, że przeszło to do mediów - internetu i telewizji. Zbyt dosłownie odbiera to wszystko. Przejmował się, że ludzie będą go brali za alkoholika, ale już mu wszystko wytłumaczyłam. Poprosił mnie, żebym za dużo o nim nie wspominała. Ja uważam, że wspominanie o rodzinie... umówmy się - sprawy rodzinne to jest komedia. U każdego w domu dzieją się naprawdę różne, dziwne rzeczy. Poruszanie tych tematów przychodzi mi bardzo naturalnie. 

Stand-up w Polsce dopiero się rozwija. Czy bycie komikiem to trudny zawód?
Zależy pod jakim względem. Może to dobrze, że jest to właśnie początek drogi stand-upowej w Polsce. Wiadomo, że przez to, że kultura stand-upu nie była u nas rozwinięta, bardziej kabaretowa, to trzeba przyzwyczaić publiczność do ostrzejszego rodzaju żartu. Czy jest to twardy orzech do zgryzienia? Zależy kto, co lubi. Jeżeli lubisz być na scenie, nie boisz się ludzi, nie boisz się do nich mówić -  jest okej. Tak jest ze wszystkim. 

Czy stand-upu w ogóle można się nauczyć, czy trzeba mieć w sobie po prostu 
„to coś?
To jest pytanie, na które chyba nie znam odpowiedzi. Z jednej strony do wszystkiego można dojść ciężką pracą, nawet jeżeli na początku ci się nie udaje. Żart i bycie na scenie można sobie wypracować. Wiadomo, lepiej jest jak masz w sobie „to coś, osobowość. Wydaje mi się, że każdy kto chce spróbować stand-upu i ma na to ochotę, to ciężką pracą oczywiście to sobie wypracuje. 

Jak wyglądały Twoje początki, Twoje pierwsze kroki stawiane w stronę stand-upu?
To był Open Mike (rodzaj przedstawienia, występu na żywo, w którym może brać udział ktokolwiek z publiczności) w Gdańsku. Wychodziłam i występowałam przez okres 3-4 minut. Przypominałam sobie jakieś śmieszne historie, które przydarzyły mi się w życiu i o nich opowiadałam. Nie wiedziałam czy to się sprawdzi, nie wiedziałam co może rozśmieszyć ludzi. 

Jakbyś miała wybrać jeden przełomowy moment, w którym pomyślałaś sobie, że  jesteś z siebie naprawdę dumna, co by to było?
Pierwszy Open Mike, zdecydowanie. Kiedy wyszłam, byłam bardzo zestresowana. Były pierwsze reakcje. Wtedy pomyślałam sobie - WOW, to jest coś nowego, tego jeszcze nie próbowałam, chcę to kontynuować.

Wystąpiłaś w programie Kuby Wojewódzkiego. Czy ciężko jest dostać tam swoje przysłowiowe 5 minut?
Czy ciężko? Nie wiem. Zostałam zaproszona do programu przez pośredników. Nie było żadnych zgłoszeń. 

Wahałaś się, czy od razu powiedziałaś „tak?
Wahałam się przez chwilę, ale tylko w mojej głowie. Od razu odruchowo powiedziałam „tak

Muszę zapytać o kobiety w stand-upie. Dlaczego jest i tak mało? Kiedy myślę o kobiecym stand-upie w głowie pojawiają mi się tylko dwa nazwiska - Katarzyna Piasecka i Wiolka Walaszczyk.
Nie wiem, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Generalnie stand-up jest formą trochę brutalną, ale myślę, że można też robić stand-up, który jest całkowicie spokojny. Może kobiety boją się wyjść, albo nie czują takiej wewnętrznej potrzeby. 

Niektórzy mówią, że kobietom nie wypada. 
To jest bzdura. Wszyscy jesteśmy ludźmi. To jest jakieś średniowieczne myślenie. 

Gdybyś miała scharakteryzować polską publiczność... Uważasz, że Polacy są gotowi na żarty dotyczące tematów tabu? Czy w stand-upie istnieją w ogóle tematy tabu? 
W stand-upie nie istnieją tematy tabu, a Polacy są gotowi. Stand-up cieszy się coraz większą popularnością. Wydaje mi się, że polska publiczność jak najbardziej kupuje to, co dzieje się teraz w stand-upie. Uczy się tego i idzie z nami, z nami stand-uperami. 

Czy są jakieś tematy, na które Polacy nie są jeszcze gotowi? 
To zależy od jednostki. Tyle tematów zostało już poruszonych przez stand-uperów, więc chyba nie. Wiadomo, że wszystkie tematy kościelne, aborcyjne, polityka... Nie, jednak nie. Polska publiczność potrafi się bawić, jest wyluzowana. 

Komicy inspiracje czerpią najczęściej z życia i po Twoich występach można dojść do takiego wniosku. Inspirujesz się innymi polskimi komikami? 
Na pewno jest to Abelard Giza. Według mnie jest najlepszym polskim stand-uperem, ze względu na lekkość podawania naprawdę ciężkich tematów. Cięty żart i cięta riposta Kacpra Rucińskiego, improwizacja i kontakt z publicznością Katarzyny Piaseckiej, świetna improwizacja z widzami Michała Leji - tak naprawdę podczas każdego występu czegoś się od nich uczę. U każdego znajdzie się coś, czego człowiek jest się w stanie nauczyć i wyciągnąć wnioski.

Występy wiążą się z częstymi wyjazdami. Dużo czasu spędzasz w trasie?
Teraz nie. Mam okres, w którym tych występów jest mniej. Wiąże się to z wyjazdami, ale ja to bardzo lubię. Przyzwyczaiłam się do życia w pociągu, w trasie.

Odwiedzasz wiele miast. Można zauważyć odrębność w poczuciu humoru w poszczególnych miastach?
Oczywiście. Im więcej jest stand-upu w jakimś mieście, to wiadomo - publiczność ma większe porównanie, jest bardziej wymagająca. W miejscowościach, w których pierwszy raz odbywa się impreza stand-upowa, jest entuzjazm, zaskoczenie. 

Ostatnie pytanie. Jakie masz zawodowe plany na rok 2017.
Grać, pisać nowy materiał, obserwować ludzi, uczyć się. Moje plany są bardzo ogólne.

I tego Ci życzę. Dziękuję bardzo za rozmowę. 

WERSJĘ AUDIO ZNAJDZIECIE NA STRONIE 
RADIA JANTAR - KLIK

środa, 18 stycznia 2017

WYWIAD Z MAŁGORZATĄ HOŁUB

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, a raczej -  nie przeprowadza wywiadu.

Studia, podróże, działalność polityczna, spotkania z młodzieżą, treningi. Małgorzata Hołub to polska lekkoatletka odnosząca ogromne sukcesy sportowe w Polsce, jak i za granicą. Rozmowę, dotyczącą wyżej wymienionych obszarów jej działalności, przeprowadziłam w piątek trzynastego. Dzień powszechnie owiany złą sławą okazał się jednak bardzo pomyślny.



Znajdujemy się na Politechnice Koszalińskiej. Jak przygotowania do sesji?
Powolutku, do przodu. Część przedmiotów staram się już zaliczać. Z niektórymi mam większy problem, ale chyba jak każdy student. Będę walczyć do samego końca.

Rozmowę przeprowadzamy w piątek trzynastego. Wierzysz w przesądy? Czy sportowcy mają swoje branżowe przesądy tak jak np. aktorzy?
Nie, nie kojarzę żadnego takiego przesądu. Jeśli chodzi o piątek trzynastego raczej nie kuszę losu. Nie przypominam sobie, żeby w ten dzień wydarzyło mi się coś strasznego. 

Dużo podróżujesz. Jakie kraje udało Ci się zwiedzić, dzięki twojej przygodzie ze sportem?
Tych krajów było sporo. Zwiedziłam Stany, Chiny, Bahamy, RPA. Jeżeli chodzi o Europę, byłam w Rosji, Hiszpanii oraz Portugalii. 

Jak wyglądają wasze zjazdy? Jak wygląda wasz dzień? Macie czas na relaks, zwiedzanie, czy skupiacie się głównie na treningach?
U mnie najważniejszy jest trening, jadę tam do pracy. W większości czas poświęcam na trening, chociaż gdy jestem na obozach, niedziele zazwyczaj mam luźniejsze. Zdarza się coś zobaczyć, jednak nie zawsze tak było.

Który z dotychczas zwiedzonych krajów najbardziej Ci się spodobał?
Gdy byłam w Chinach bardzo spodobało mi się to państwo. Uważam, że Pekin jest przepiękny. Jest jednym z nielicznych miejsc, do którego chciałbym wrócić, i które polecam, żeby zobaczyć, bo jest to naprawdę inny świat. Jest wiele rzeczy, które moglibyśmy stamtąd podejrzeć.

Łączysz studia z wyjazdami oraz treningami. Jesteś również radną. Jak znajdujesz na to wszystko czas?
Nie jest łatwo, ale wszystko jest kwestią dobrej organizacji - tego się trzymam od samego początku. Jeśli chodzi o uczelnię, nie było większych problemów. Zazwyczaj już na samym początku rozmawiam z wykładowcami, że może zdarzyć się, że nie będzie mnie na zajęciach. Od początku dogadane mam, jak będę te zajęcia odrabiała. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji i dogadania się z wykładowcami. Jeśli widzą, że komuś zależy to dają szansę. 

Odwiedzasz również szkoły i rozmawiasz z dziećmi. Są chętne do aktywności fizycznej? Jak wiadomo większość z nich bardzo niechętnie lub w ogóle nie uczęszcza na lekcje wf-u.
Teraz jest duży problem, jeśli chodzi o w-f. Nie zauważyłam, żeby ktoś był niechętny, kiedy  przychodzę na zajęcia. Dzieci są raczej zmotywowane, takie akcje na pewno zachęcają do działania. Myślę, że gdyby wszyscy sportowcy tak do tego podchodzili i znaleźliby dzień, aby odwiedzić jakąś szkołę, dzieci byłyby bardziej zmotywowane. 

Jak motywujesz młodzież?
Podczas wizyt dzieci mogą ze mną porozmawiać i zadawać pytania. Zazwyczaj są to pytania jak zaczynałam przygodę ze sportem. Często zdarza się też, że prowadzę zajęcia. Nie pokazuję najtrudniejszych ćwiczeń, lecz te podstawowe, żeby od razu ich nie zniechęcać. 
Myślę, że dużą rolę odgrywają też rodzice, którzy z jednej strony zachęcają do aktywności fizycznej, a z drugiej strony podkreślają, że sportowiec to nie prawdziwy zawód. Jak to wyglądało u Ciebie?
Rodzice zawsze mówili, że to jest zabawa. Mój tata cały czas twierdził, że pobawię się trochę i mi przejdzie. Z biegiem czasu zmienił zdanie. Od początku byłam wychowywana, że nauka jest najważniejsza, a sport jest na drugim miejscu. Staram się też to mówić wszystkim dzieciom, które przychodzą do mnie do klubu, aby nie skupiać się tylko na sporcie, ponieważ to nauka jest w życiu najważniejsza. Sportowcem jest się do któregoś roku życia. 

Co chciałabyś robić po zakończeniu kariery sportowca?
Szczerze mówiąc studiuję po to, aby znaleźć pracę. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć pracę w swoim zawodzie. Nie ukrywam, że chciałabym być związana trochę ze sportem. Chciałabym zrobić kurs instruktorski i zostać instruktorem albo trenerem, mieć swoją grupę młodszych dzieci i przekazywać im swoją pasję, to co potrafię. Jak wyjdzie w przyszłości, ciężko powiedzieć.

Ile razy w tygodniu masz treningi? Jak one wyglądają?
Jeśli jestem w domu trenuję 6 razy w tygodniu. Jak wyglądają treningi? Ciężko powiedzieć. Wszystko zależy od tego, jaki to czas. Zimą trenuję trochę inaczej, wiosną inaczej i latem inaczej. Zazwyczaj jest to podzielone  tak, że w poniedziałek mam trening siłowy, we wtorek szybkościowy, w środę wytrzymałościowy, w czwartek znowu siłowy, w piątek skoczność,a w sobotę biegam odcinki. 

Jakie stawiasz sobie cele na rok 2017?
Głównym celem są dla mnie mistrzostwa świata, do których będę się przygotowywała. Odbywają się one w sierpniu w Londynie. Jest to dla mnie docelowa impreza i tam chciałbym pobiec najlepiej. Tydzień później jest Uniwersjada. Mam nadzieję, że uda mi się wypełnić minimum i prezentować Politechnikę.

Tego Ci życzę. Dziękuję bardzo za rozmowę.

WYWIAD W WERSJI AUDIO ZNAJDZIECIE NA STRONIE INTERNETOWEJ RADIA JANTAR - KLIK
ZAPRASZAM  
MATERIAŁ Z II TARGÓW SZTUKI I DIZAJNU - KLIK
RELACJA Z VII OGÓLNOPOLSKIEJ KONFERENCJI NAUKOWEJ - KLIK