czwartek, 23 marca 2017

WYWIAD Z BARBARĄ KURDEJ-SZATAN

Najpopularniejsza blondynka w Polsce. Aktorka, wokalistka, prezenterka telewizyjna. Gość tegorocznego Dziecięcego Festiwalu Sztuki FilmowejKobieta o wielu talentach - Barbara Kurdej-Szatan. Udało mi się przeprowadzić z nią krótki wywiad. Ze względu na ograniczenia czasowe zadałam tylko połowę z przygotowanych pytań. Jak wykorzystałam swoje 5 minut? Oceńcie sami!

Znajdujemy się na Dziecięcym Festiwalu Sztuki Filmowej. Czy uważasz, że przygodę z aktorstwem warto zacząć będąc dzieckiem?
 Myślę, że tak. Ja bardzo dziękuję moim rodzicom za to, że posyłali mnie na przeróżne zajęcia. Siedmioletnie dziecko nie wie, na jakie zajęcia może pójść. Jeszcze nie zna tego świata. To rodzice posłali mnie do szkoły muzycznej, na warsztaty teatralne, do chóru dziecięcego, do Opolskiego Studia Piosenki, więc rzeczywiście ja tych zajęć miałam mnóstwo. Moja mama wychodziła z założenia, że jak dziecko nie ma zajęć, to po prostu się nudzi i trzeba wypełnić mu ten czas. I bardzo dobrze. Ja wcale nie czułam się przepracowana. Wręcz przeciwnie. Bawiłam się bardzo dużo - i na podwórku i na trzepaku! Miałam mnóstwo przyjaciół, z chóru, szkoły i szkoły muzycznej. Teraz, wszyscy sobie pomagamy i wspieramy się. Czasem jest łatwiej po prostu coś załatwić, bo mamy ze sobą kontakt. Dzięki temu, mogłam się rozwijać. 

W M jak Miłość większość scen grasz w towarzystwie serialowego Wojtusia. Jak pracuje Ci się z dziećmi?
Felek Matecki jest przezdolnym chłopczykiem. Akurat dobrze mi się trafiło, bo z dziećmi różnie się pracuje. Wiadomo, nie są na tyle obyte przed kamerą. Felek ma rodziców aktorów, którzy ukończyli szkołę teatralną. Pracuje mi się z nim świetnie. Jest fajnym, rezolutnym, zdolnym i radosnym chłopcem. Miałam szczęście, że na niego trafiłam.

Do serialu dołączyłaś kilka lat temu. Większość aktorów znała się już po kilka, a nawet kilkanaście lat. Nagle dołącza ktoś nowy... 
Tam cały czas wchodzi ktoś nowy. Produkcja stara się, żeby serial cały czas żył. Są zapraszane różne osoby np. wokalistki. Ostatnio do naszej ekipy dołączyła Jula. Różnica jest taka, że ja dołączyłam jako główna postać. Od razu dołączyłam do czołówki serialu. Podchodziłam do tego po prostu, jak do pracy. Wiedziałam, że wszyscy są ze sobą bardzo zżyci, są wręcz jak rodzina. Ja po prostu przyszłam robić swoje i tyle.

Możemy zobaczyć Cię w wielu rolach. Jesteś aktorką filmową, telewizyjną oraz teatralną, a także prowadzącą telewizyjną i wokalistką. W której roli czujesz się najlepiej?
Zdecydowanie najlepiej czuje się w teatrze i kiedy śpiewam. Chyba najbardziej lubię to, co jest na żywo. To daje mi dużo energii, dużo mocy. Lubię, gdy wszystko dzieje się tu i teraz. Nigdy nic nie jest takie samo. Największą magią jest energia, która wytwarza się miedzy nami, a publicznością. 

Telewizja jest zupełnie inna. Przyznam, że musiałam nauczyć się pracy w serialu. Jest trochę nużąca. Siedzi się tam 12 godzin i czeka na swoje wejście przed kamerę. To jest po prostu męczące. Musiałam nauczyć się wypełniać ten czas, bo jak tam byłam, miałam poczucie zmarnowanego czasu, jednak bardzo to polubiłam. 

Jeżeli chodzi o prowadzenie - w teatrze Roma prowadziłam benefis dyrektora Kępczyńskiego. Tam zauważyła mnie pani Łapicka-Olbrychska, która była jednym z dyrektorów Telewizji Polskiej. Stwierdziła, że idzie mi bardzo dobrze i zaprosiła do poprowadzenia festiwalu w Opolu. Od razu rzuciła mnie na głęboką wodę, ale widocznie zobaczyła we mnie potencjał. Spodobało mi się bardzo, choć było to stresujące. Podołałam temu i potem zaczęły nadarzać się kolejne okazje. Robię to, bo mi to proponują (śmiech), ale bardzo to lubię! Cieszę się, że mogę prowadzić program Kocham Cię Polsko. Jest wesoło, jest też duża dawka wiedzy na temat naszego kraju. Cieszę się, że to robię, ale wciąż jest to dla mnie jedynie dodatek do tego, co wykonuję na co dzień, czyli do teatru, serialu i filmu. 

Będziemy mogli zobaczyć Cię u Kuby Wojewódzkiego. Jak było? Czego możemy się spodziewać?
O matko! Ja z Kubą gram w spektaklu, więc już go znam. Nie wiem czy się za bardzo nie rozluźniłam (śmiech). Czułam się, jakbym rozmawiała po prostu z moim kolegą. Nie wiem co oni z tego powycinają. Trochę się obawiam, ale zobaczymy jak wyjdzie. Było bardzo swobodnie. 

SONDA CZEGO NIE ROBIĆ NA PIERWSZEJ RANDCE
KLIK -
RELACJA Z DNIA OTWARTEGO POLITECHNIKI KOSZALIŃSKIEJ 
KLIK -

sobota, 18 lutego 2017

WYWIAD Z SARĄ BETKIER

Ukończyła studia na Politechnice Koszalińskiej. Brała udział w II edycji programu Project Runway. Sara Betkier to młoda projektantka, która swoją pasję do projektowania zamieniła w pracę.

Studiowałaś na Wydziale Wzornictwa na Politechnice Koszalińskiej. Co dały Ci studia? Jak je wspominasz?
Studia wspominam bardzo fajnie. Na samym początku mieszkałam w akademiku, później na stancji. Prowadziłam typowe życie studenckie, miałam bardzo dużo znajomych. Nasza grupa była bardzo kreatywna. Wszyscy się wspieraliśmy. Widziałam, jak powstają projekty innych. Była chęć i dążenie do poznawania wszystkiego. Nauczyłam się wszystkiego, tego co mam teraz. Nauczyłam się współpracy w wyznaczonych terminach, używania różnych materiałów - nie tylko tkanin, ale również drewna i metalu, dosłownie wszystkiego, co można tylko wziąć do ręki. Na naszej uczelni mamy świetne warsztaty - warsztaty metalu, biżuterii, warsztat krawiecki. To wszystko dzięki pracownikom technicznym, którzy mają nieograniczoną wiedzę na temat tego, czego używają i czym się zajmują. Przekazali mi tą wiedzę i dzięki nim jestem tu, gdzie jestem. Muszę wspomnieć też o wykładowcach, którzy mają dużo wiedzy na temat ergonomii oraz dopasowania pomiarów. Studia wspominam świetnie. 

Nie myślałaś o tym, żeby wyjechać do większego miasta i zostawić Koszalin?
Rozważałam tą propozycję. Dostałam dużo ofert pracy, natomiast nie lubię dużych miast. Tam się szybciej żyje, jest więcej przestępczości oraz korki. Ja wolę spokój. Poza tym, jak pojechałabym do większego miasta, miałabym dużą konkurencję. Na koszalińskim rynku jestem już trochę znana, bo podczas studiów nie obijałam się. Od końca licencjatu udzielałam się w Koszalinie. Tu jest moje miejsce.

Kim są Twoi klienci? Czy są to głównie kobiety, czy mężczyźni też chcą mieć coś Twojego projektu?
Są to klienci i klientki. Jeżeli chodzi o kobiety, przedział wiekowy jest różny. Szyję ubrania na studniówki, suknie ślubne, suknie balowe, casualowe. Mężczyźni zainteresowani są głównie marynarkami i garniturami.

Twoimi klientami są głównie osoby z Koszalina czy z całej Polski?
Przyjeżdżają do mnie ludzie z Warszawy, z Poznania, ze Szczecina. Mam również klientów z Koszalina. 

Jak oceniasz styl koszalinian? Są oni odważni, czy jednak wolą nie wyróżniać się w tłumie?
Ciężko mi powiedzieć. Projektuje naprawdę przeróżne rzeczy. Jest to czerwień, zieleń, pomarańcz, burgund, dosłownie wszystkie kolory tęczy. Styl mają naprawdę fajny. Ja też im dużo proponuje od siebie.

Brałaś udział w programie Project Runway. Czy taki program to cenna lekcja dla młodego projektanta?
Bardzo cenna lekcja. Program przyniósł mi dużo odwagi i wiary w siebie. Wspominam go z uśmiechem. To było już 2 lata temu, więc dosyć dawno, ale fajnie jest mieć taką przygodę na swoim koncie. 

Utrzymujesz kontakt z uczestnikami programu?
Jasne. Mam kontakt z Dominiką, Patrykiem, Bobrem, Alicją, Sylwią.

Jak wygląda dalsza droga osób, które odpadają z programu? Czy uczestnikom oferowana jest pomoc, czy są skazani sami na siebie?
Nie dostają żadnej pomocy od TVN-u. Jakby nie patrzeć, mamy darmową reklamę. 

Tworzysz własne ubrania, torebki. Jakich materiałów używasz najczęściej? Na jakich materiałach najlepiej Ci się pracuje?
Jeżeli chodzi o torby, to prawdziwa skóra. Materiały na ubrania są przeróżne, od wełny po koronki, szyfony, żakardy. 

Są jakieś stałe elementy, których używasz?
Czy stałe? Nie powiedziałabym. Zawsze próbuję wymyślić coś nowego.

Inspirujesz się innymi projektantami z Polski, a może z za granicy?
Z Polski? Może niekoniecznie się inspiruję. Z zagranicy jak najbardziej. Zawsze każdy będzie się inspirował każdym. Projektowanie ubrań polega na tym, aby nie kopiować innych i staram się tego nie robić. Z polskich projektantów najbardziej lubię Gosię Baczyńską, chociaż mam zupełnie inny styl, niż ona. Ona jest władczynią koronek. Ja siebie za taką nie uważam.

Jest jakaś osoba lub osoby, które chciałabyś bardzo ubrać? 
Chciałabym kiedyś ubrać Pierwszą Damę.

Jakie są Twoje plany na rok 2017?
Oj, nie chciałabym zdradzać planów. Planuję powiększyć moją pracownię i na tym się będę skupiać. 

KOSZALIŃSKIE WYDANIE 'MATURA TO BZDURA' 
KLIK  -

XIV MIĘDZYNARODOWY ZLOT MORSÓW W MIELNIE
KLIK  -

poniedziałek, 30 stycznia 2017

WYWIAD Z WIOLKĄ WALASZCZYK

Niepoprawna optymistka pochodząca z gdańskiej Zaspy. Stand-uperka i improwizatorka. Wiolka Walaszczyk to jedna z nielicznych  przedstawicielek kobiecego stand-upu w Polsce. 29 stycznia wystąpiła w koszalińskim klubie „Kawałek Podłogi".
Oglądając Twoje występy, zauważyłam, że często wspominasz o członkach swojej rodziny. Co na to (tata) Aligator Bogdan? Nie ma z tym żadnego problemu?
Myślę, że miał na początku problem. Nie spodziewał się, że będę o nim mówiła, tym bardziej, że przeszło to do mediów - internetu i telewizji. Zbyt dosłownie odbiera to wszystko. Przejmował się, że ludzie będą go brali za alkoholika, ale już mu wszystko wytłumaczyłam. Poprosił mnie, żebym za dużo o nim nie wspominała. Ja uważam, że wspominanie o rodzinie... umówmy się - sprawy rodzinne to jest komedia. U każdego w domu dzieją się naprawdę różne, dziwne rzeczy. Poruszanie tych tematów przychodzi mi bardzo naturalnie. 

Stand-up w Polsce dopiero się rozwija. Czy bycie komikiem to trudny zawód?
Zależy pod jakim względem. Może to dobrze, że jest to właśnie początek drogi stand-upowej w Polsce. Wiadomo, że przez to, że kultura stand-upu nie była u nas rozwinięta, bardziej kabaretowa, to trzeba przyzwyczaić publiczność do ostrzejszego rodzaju żartu. Czy jest to twardy orzech do zgryzienia? Zależy kto, co lubi. Jeżeli lubisz być na scenie, nie boisz się ludzi, nie boisz się do nich mówić -  jest okej. Tak jest ze wszystkim. 

Czy stand-upu w ogóle można się nauczyć, czy trzeba mieć w sobie po prostu 
„to coś?
To jest pytanie, na które chyba nie znam odpowiedzi. Z jednej strony do wszystkiego można dojść ciężką pracą, nawet jeżeli na początku ci się nie udaje. Żart i bycie na scenie można sobie wypracować. Wiadomo, lepiej jest jak masz w sobie „to coś, osobowość. Wydaje mi się, że każdy kto chce spróbować stand-upu i ma na to ochotę, to ciężką pracą oczywiście to sobie wypracuje. 

Jak wyglądały Twoje początki, Twoje pierwsze kroki stawiane w stronę stand-upu?
To był Open Mike (rodzaj przedstawienia, występu na żywo, w którym może brać udział ktokolwiek z publiczności) w Gdańsku. Wychodziłam i występowałam przez okres 3-4 minut. Przypominałam sobie jakieś śmieszne historie, które przydarzyły mi się w życiu i o nich opowiadałam. Nie wiedziałam czy to się sprawdzi, nie wiedziałam co może rozśmieszyć ludzi. 

Jakbyś miała wybrać jeden przełomowy moment, w którym pomyślałaś sobie, że  jesteś z siebie naprawdę dumna, co by to było?
Pierwszy Open Mike, zdecydowanie. Kiedy wyszłam, byłam bardzo zestresowana. Były pierwsze reakcje. Wtedy pomyślałam sobie - WOW, to jest coś nowego, tego jeszcze nie próbowałam, chcę to kontynuować.

Wystąpiłaś w programie Kuby Wojewódzkiego. Czy ciężko jest dostać tam swoje przysłowiowe 5 minut?
Czy ciężko? Nie wiem. Zostałam zaproszona do programu przez pośredników. Nie było żadnych zgłoszeń. 

Wahałaś się, czy od razu powiedziałaś „tak?
Wahałam się przez chwilę, ale tylko w mojej głowie. Od razu odruchowo powiedziałam „tak

Muszę zapytać o kobiety w stand-upie. Dlaczego jest i tak mało? Kiedy myślę o kobiecym stand-upie w głowie pojawiają mi się tylko dwa nazwiska - Katarzyna Piasecka i Wiolka Walaszczyk.
Nie wiem, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Generalnie stand-up jest formą trochę brutalną, ale myślę, że można też robić stand-up, który jest całkowicie spokojny. Może kobiety boją się wyjść, albo nie czują takiej wewnętrznej potrzeby. 

Niektórzy mówią, że kobietom nie wypada. 
To jest bzdura. Wszyscy jesteśmy ludźmi. To jest jakieś średniowieczne myślenie. 

Gdybyś miała scharakteryzować polską publiczność... Uważasz, że Polacy są gotowi na żarty dotyczące tematów tabu? Czy w stand-upie istnieją w ogóle tematy tabu? 
W stand-upie nie istnieją tematy tabu, a Polacy są gotowi. Stand-up cieszy się coraz większą popularnością. Wydaje mi się, że polska publiczność jak najbardziej kupuje to, co dzieje się teraz w stand-upie. Uczy się tego i idzie z nami, z nami stand-uperami. 

Czy są jakieś tematy, na które Polacy nie są jeszcze gotowi? 
To zależy od jednostki. Tyle tematów zostało już poruszonych przez stand-uperów, więc chyba nie. Wiadomo, że wszystkie tematy kościelne, aborcyjne, polityka... Nie, jednak nie. Polska publiczność potrafi się bawić, jest wyluzowana. 

Komicy inspiracje czerpią najczęściej z życia i po Twoich występach można dojść do takiego wniosku. Inspirujesz się innymi polskimi komikami? 
Na pewno jest to Abelard Giza. Według mnie jest najlepszym polskim stand-uperem, ze względu na lekkość podawania naprawdę ciężkich tematów. Cięty żart i cięta riposta Kacpra Rucińskiego, improwizacja i kontakt z publicznością Katarzyny Piaseckiej, świetna improwizacja z widzami Michała Leji - tak naprawdę podczas każdego występu czegoś się od nich uczę. U każdego znajdzie się coś, czego człowiek jest się w stanie nauczyć i wyciągnąć wnioski.

Występy wiążą się z częstymi wyjazdami. Dużo czasu spędzasz w trasie?
Teraz nie. Mam okres, w którym tych występów jest mniej. Wiąże się to z wyjazdami, ale ja to bardzo lubię. Przyzwyczaiłam się do życia w pociągu, w trasie.

Odwiedzasz wiele miast. Można zauważyć odrębność w poczuciu humoru w poszczególnych miastach?
Oczywiście. Im więcej jest stand-upu w jakimś mieście, to wiadomo - publiczność ma większe porównanie, jest bardziej wymagająca. W miejscowościach, w których pierwszy raz odbywa się impreza stand-upowa, jest entuzjazm, zaskoczenie. 

Ostatnie pytanie. Jakie masz zawodowe plany na rok 2017.
Grać, pisać nowy materiał, obserwować ludzi, uczyć się. Moje plany są bardzo ogólne.

I tego Ci życzę. Dziękuję bardzo za rozmowę. 

WERSJĘ AUDIO ZNAJDZIECIE NA STRONIE 
RADIA JANTAR - KLIK

środa, 18 stycznia 2017

WYWIAD Z MAŁGORZATĄ HOŁUB

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, a raczej -  nie przeprowadza wywiadu.

Studia, podróże, działalność polityczna, spotkania z młodzieżą, treningi. Małgorzata Hołub to polska lekkoatletka odnosząca ogromne sukcesy sportowe w Polsce, jak i za granicą. Rozmowę, dotyczącą wyżej wymienionych obszarów jej działalności, przeprowadziłam w piątek trzynastego. Dzień powszechnie owiany złą sławą okazał się jednak bardzo pomyślny.



Znajdujemy się na Politechnice Koszalińskiej. Jak przygotowania do sesji?
Powolutku, do przodu. Część przedmiotów staram się już zaliczać. Z niektórymi mam większy problem, ale chyba jak każdy student. Będę walczyć do samego końca.

Rozmowę przeprowadzamy w piątek trzynastego. Wierzysz w przesądy? Czy sportowcy mają swoje branżowe przesądy tak jak np. aktorzy?
Nie, nie kojarzę żadnego takiego przesądu. Jeśli chodzi o piątek trzynastego raczej nie kuszę losu. Nie przypominam sobie, żeby w ten dzień wydarzyło mi się coś strasznego. 

Dużo podróżujesz. Jakie kraje udało Ci się zwiedzić, dzięki twojej przygodzie ze sportem?
Tych krajów było sporo. Zwiedziłam Stany, Chiny, Bahamy, RPA. Jeżeli chodzi o Europę, byłam w Rosji, Hiszpanii oraz Portugalii. 

Jak wyglądają wasze zjazdy? Jak wygląda wasz dzień? Macie czas na relaks, zwiedzanie, czy skupiacie się głównie na treningach?
U mnie najważniejszy jest trening, jadę tam do pracy. W większości czas poświęcam na trening, chociaż gdy jestem na obozach, niedziele zazwyczaj mam luźniejsze. Zdarza się coś zobaczyć, jednak nie zawsze tak było.

Który z dotychczas zwiedzonych krajów najbardziej Ci się spodobał?
Gdy byłam w Chinach bardzo spodobało mi się to państwo. Uważam, że Pekin jest przepiękny. Jest jednym z nielicznych miejsc, do którego chciałbym wrócić, i które polecam, żeby zobaczyć, bo jest to naprawdę inny świat. Jest wiele rzeczy, które moglibyśmy stamtąd podejrzeć.

Łączysz studia z wyjazdami oraz treningami. Jesteś również radną. Jak znajdujesz na to wszystko czas?
Nie jest łatwo, ale wszystko jest kwestią dobrej organizacji - tego się trzymam od samego początku. Jeśli chodzi o uczelnię, nie było większych problemów. Zazwyczaj już na samym początku rozmawiam z wykładowcami, że może zdarzyć się, że nie będzie mnie na zajęciach. Od początku dogadane mam, jak będę te zajęcia odrabiała. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji i dogadania się z wykładowcami. Jeśli widzą, że komuś zależy to dają szansę. 

Odwiedzasz również szkoły i rozmawiasz z dziećmi. Są chętne do aktywności fizycznej? Jak wiadomo większość z nich bardzo niechętnie lub w ogóle nie uczęszcza na lekcje wf-u.
Teraz jest duży problem, jeśli chodzi o w-f. Nie zauważyłam, żeby ktoś był niechętny, kiedy  przychodzę na zajęcia. Dzieci są raczej zmotywowane, takie akcje na pewno zachęcają do działania. Myślę, że gdyby wszyscy sportowcy tak do tego podchodzili i znaleźliby dzień, aby odwiedzić jakąś szkołę, dzieci byłyby bardziej zmotywowane. 

Jak motywujesz młodzież?
Podczas wizyt dzieci mogą ze mną porozmawiać i zadawać pytania. Zazwyczaj są to pytania jak zaczynałam przygodę ze sportem. Często zdarza się też, że prowadzę zajęcia. Nie pokazuję najtrudniejszych ćwiczeń, lecz te podstawowe, żeby od razu ich nie zniechęcać. 
Myślę, że dużą rolę odgrywają też rodzice, którzy z jednej strony zachęcają do aktywności fizycznej, a z drugiej strony podkreślają, że sportowiec to nie prawdziwy zawód. Jak to wyglądało u Ciebie?
Rodzice zawsze mówili, że to jest zabawa. Mój tata cały czas twierdził, że pobawię się trochę i mi przejdzie. Z biegiem czasu zmienił zdanie. Od początku byłam wychowywana, że nauka jest najważniejsza, a sport jest na drugim miejscu. Staram się też to mówić wszystkim dzieciom, które przychodzą do mnie do klubu, aby nie skupiać się tylko na sporcie, ponieważ to nauka jest w życiu najważniejsza. Sportowcem jest się do któregoś roku życia. 

Co chciałabyś robić po zakończeniu kariery sportowca?
Szczerze mówiąc studiuję po to, aby znaleźć pracę. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć pracę w swoim zawodzie. Nie ukrywam, że chciałabym być związana trochę ze sportem. Chciałabym zrobić kurs instruktorski i zostać instruktorem albo trenerem, mieć swoją grupę młodszych dzieci i przekazywać im swoją pasję, to co potrafię. Jak wyjdzie w przyszłości, ciężko powiedzieć.

Ile razy w tygodniu masz treningi? Jak one wyglądają?
Jeśli jestem w domu trenuję 6 razy w tygodniu. Jak wyglądają treningi? Ciężko powiedzieć. Wszystko zależy od tego, jaki to czas. Zimą trenuję trochę inaczej, wiosną inaczej i latem inaczej. Zazwyczaj jest to podzielone  tak, że w poniedziałek mam trening siłowy, we wtorek szybkościowy, w środę wytrzymałościowy, w czwartek znowu siłowy, w piątek skoczność,a w sobotę biegam odcinki. 

Jakie stawiasz sobie cele na rok 2017?
Głównym celem są dla mnie mistrzostwa świata, do których będę się przygotowywała. Odbywają się one w sierpniu w Londynie. Jest to dla mnie docelowa impreza i tam chciałbym pobiec najlepiej. Tydzień później jest Uniwersjada. Mam nadzieję, że uda mi się wypełnić minimum i prezentować Politechnikę.

Tego Ci życzę. Dziękuję bardzo za rozmowę.

WYWIAD W WERSJI AUDIO ZNAJDZIECIE NA STRONIE INTERNETOWEJ RADIA JANTAR - KLIK
ZAPRASZAM  
MATERIAŁ Z II TARGÓW SZTUKI I DIZAJNU - KLIK
RELACJA Z VII OGÓLNOPOLSKIEJ KONFERENCJI NAUKOWEJ - KLIK


niedziela, 8 stycznia 2017

DOOKOŁA ŚWIATA - NAJPIĘKNIEJSZE KRAJE

Różnorodność to wielki skarb - to własnie ona daje nam możliwość odkrycia piękna świata i sprawia, że jest on tak fascynujący. Poniżej przedstawię Wam 5 krajów, które swoją kulturą, mentalnością oraz prezencją, wprawiają w ogromny zachwyt. Jak mawiają, co kraj, to obyczaj...

A U S T R A L I A 

Australia jest jedynym krajem na świecie, który obejmuje cały kontynent. Przez niektórych nazywana jest krainą szczęścia - najniższa temperatura sięga tam 16 stopni. Otoczona przez morza i oceany sprawia, że wysokie temperatury nie stanowią żadnego problemu. W każdej chwili możemy schłodzić się w błękitnych wodach Oceanu Indyjskiego. Najbardziej znanym i zarazem największym miastem w Australii jest, położone nad Oceanem Spokojnym, Sydney, którego symbolem jest Opera House. Przepiękne rafy koralowe, koale i kangury to przyrodnicze symbole tego kraju. Australia jest idealnym miejscem dla wszystkich miłośników ciepła. 

N O R W E G I A

Norwegia, położona w północnej części Europy, znajduje się w strefie klimatu morskiego i subpolarnego. W niektórych rejonach kraju śniegi utrzymują się cały rok, a zimą temperatura dochodzi do –40 °C. Stolicą państwa jest Oslo - norweskie zagłębie kultury i sztuki. Ciężko zliczyć jest wszystkie organizowane tam festiwale, koncerty oraz muzea. Magia Północy tkwi w przyrodzie nietkniętej przez człowieka oraz krajobrazach zapierających dech w piersiach. Szczypty magii dodaje, każdej nocy inna i niepowtarzalna, zorza polarna. Norwegia jest idealnym miejscem dla miłośników zimna, reniferów oraz śnieżnych szaleństw.

 S T A N Y  Z J E D N O C Z O N E

Kto z nas nie chciałby przeżyć American Dream? Stany Zjednoczone to kraj kojarzony z drapaczami chmur, oceanem, wolnością, sławą i dobrobytem. Amerykanie znani są ze swojego optymizmu, dlatego też w świadomości wielu z nas, Stany postrzegane są jako lepsze oraz korzystniejsze miejsce do życia. Kraj ten to kolebka różnorodności. Zimą możemy wybrać się do zaśnieżonego Nowego Yorku, wiosną do szalonego Las Vegas, a latem do słonecznej Kalifornii. Warto też wspomnieć o amerykańskim przemyśle muzycznym i filmowym, którego produkcja doceniana jest przez ludzi na całym świecie.  

J A P O N I A

Kraj ten budzi ciekawość przede wszystkim ze względu na swoją odmienną i oryginalną kulturę. Japonia kojarzona jest z duchowością, prostotą, wysoką kulturą osobistą oraz wielobarwnością, czyli - zaryzykuję - z tym, czego brakuje nam, Polakom. Tokio, stolica kraju, jest centrum politycznym, handlowym, finansowym, edukacyjnym oraz medialnym. Niestety ze względu na swoje położenie, Japonia zagrożona jest trzęsieniami ziemi, wybuchami wulkanów oraz falami tsunami. Narodowym drzewem jest  wiśnia - gałązka kwitnącego na różowo drzewa ma przypominać o tym, że życie jest ulotne i niestabilne. 

R E P U B L I K A  P O Ł U D N I O W E J  A F R Y K I

RPA to państwo położone na południowym krańcu AfrykiMożna spotkać tam trójkę największych ssaków świata - słonia afrykańskiego, nosorożca białego oraz hipopotama nilowego. Kraj ten jest pełen kontrastów, w którym skrajna biega przeplata się z monumentalnym bogactwem. Republikę Południowej Afryki zamieszkuje około 52 mln ludzi o różnorodnym pochodzeniu, kulturze, języku i religii. Dzięki bardzo długiej linii brzegowej, RPA dysponuje tysiącami plaż oraz magicznymi miejscami do wypoczynku.

czwartek, 29 grudnia 2016

WIĘZIENNY LOS

Każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę, że seriale posiadają magiczną moc i potrafią na dobre oderwać nas od otaczającej rzeczywistości. Z jednej strony są formą rozrywki i wypoczynku, z drugiej jednak pewnym rodzajem uzależnienia. Przecież każdy z nas lubi czasem pożyć innym życiem - życiem bohaterów książki, filmu czy serialu. Każdy z nas posiada swoich ulubieńców, ja również. Dwa poniższe serialne tyczą się tematyki więziennej, jednak jest to tylko zalążek sprowadzający do ukazania historii ludzi skazanych na karę pozbawienia wolności. Czy słusznie?

 O R A N G E  I S  T H E  N E W  B L A C K

Serial ten to amerykański komediodramat oparty na wspomnieniach więziennych Piper Kerman. Doskonale pokazuje, że błędy z młodości są jak karma - prędzej czy później do nas wrócą. Beztroskie życie dwudziestolatki, podróże, entuzjastyczne podejście do życia, a to wszystko dzięki homoseksualnemu związkowi z międzynarodową przemytniczką narkotyków. Brzmi ciekawie? 


Choć miłosna przygoda już dawno dobiegła końca, po kilku latach serialowa Piper Chapman zostaje zesłana do żeńskiego więzienia stanowego, na odbycie 15 miesięcznej kary, za pomoc w przemycie pieniędzy z transakcji narkotykowych. Dotąd poukładane i szczęśliwe życie głównej bohaterki legło w gruzach. Jak odnaleźć się w więziennej rzeczywistości? Jak rozprawić się ze starą Rosjanką, która w akcie zemsty chce zagłodzić nas na śmierć? Jak uporać się z utratą szczęśliwego życia? I najważniejsze, jak poradzić sobie w więzieniu, w którym swoją karę odbywa również była dziewczyna, wspomniana wcześniej przemytniczka narkotyków? 

Serial przedstawia losy poszczególnych więźniarek. Historie kobiet wzbogacane są historiami z przeszłości, które pomagają zrozumieć widzowi bieżące wydarzenia. Bardzo ciekawym wątkiem jest również ukazanie relacji pomiędzy strażnikami, a osadzonymi. Jak wzbogacić nudą i szarą więzienną rzeczywistość? Tajna współpraca ze strażnikami to jedna z nielegalnych form rozrywki dla osadzonych. Dużo humoru, ciekawy scenariusz, świetna gra aktorka - serial zasługuje na miano jednego z najbardziej emocjonujących seriali ostatnich lat.

W  E  N  T  W  O  R  T  H

Australijska propozycja o podobnej tematyce, co wspomniany wcześniej serial Orange Is the New Black. Jeżeli szukacie sporej dawki humoru znajdziecie go w amerykańskiej wersji - tu króluje spora dawka dramatu. Główna bohaterka - Bea Smith - po próbie zabicia męża ląduje w australijskim więzieniu o zaostrzonym rygorze. Od razu zauważa, że z każdej strony czyha na nią niebezpieczeństwo. Jak przetrwać w miejscu, w którym na każdym kroku czai się śmierć?


W więzieniu o zaostrzonym rygorze każdy dzień to walka. Mimo, że zakład zaopatrzony jest w kamery, nie jest to żadna gwarancja bezpieczeństwa. Jak czuć się bezpiecznie w miejscu, w którym strażnicy więzienni czują się bezkarni? Pierwszy sezon zniechęca do zagłębienia się w dalsze losy bohaterów serialu. Może warto go ominąć? Druga połowa drugiego sezonu to przełom, który wzbudza w widzach ogromną ciekawość. Serial skierowany jest do osób, które nie boją się tematyki zabójstw, psychopatii oraz narkomanii. 

Oba seriale, mimo że skupiają się na odmiennych historiach więźniarek, ukazują tą samą puentę - więzienie zmienia ludzi. Czy na gorsze? Sytuacje, z którymi radzić muszą sobie osadzone zmuszają człowieka do codziennej walki o swoje przetrwanie. Wiąże się to ze zmianą myślenia - człowiek staje się bardziej spostrzegawczy, uważny oraz sprytniejszy(spryt to jedna z najbardziej pożądanych walut w więzieniu). 

Warto jest zwrócić uwagę na język, którym posługują się aktorzy. Oglądanie zagranicznych seriali to jeden z najlepszych sposobów na naukę języka, zwłaszcza mowy potocznej. Warto łączyć przyjemne z pożytecznym i w trakcie oglądania serialu zapisywać popularne zwroty i wyrażenia, które w znacznym stopniu poprawią poziom języka obcego, którego chcemy się nauczyć. Każdy naród posiada własny slang oraz kolokwialne zwroty, których nie nauczymy się na lekcji języka w szkole. 

czwartek, 24 listopada 2016

STRES - TO BRZMI GROŹNIE

Czym jest stres? Nie będę zagłębiać się w naukowe definicje, które nie zostaną zrozumiane ani przeze mnie, ani przez Was. Każdy z nas wie czym jest, pytanie brzmi - jak go zwalczyć? W naszym życiu codziennym niejednokrotnie doświadczamy nieprzyjemnego uczucia, któremu towarzyszą drżący głos, pocące się dłonie oraz utrata racjonalnego myślenia. Stres pojawia się w sytuacjach, które wprowadzają do naszego życia coś nowego i nieznanego. Matura, egzamin na prawo jazdy, publiczne wystąpienie, szkoła, praca - to wszystko sprawia, że zaczynamy najzwyczajniej w świecie wariować.

Aby zacząć walkę ze stresem należy zrobić listę sytuacji oraz rzeczy, które wywołują u nas to nieprzyjemne uczucie. Może część z nich da się wyeliminować? Nie ma jednej reguły, która skutecznie zwalcza stres. Czy można go całkowicie poskromić? NIE. Stres jest nam bardzo potrzebny - mobilizuje i pobudza do działania. Gorzej, gdy paraliżuje i sprawia, że nie możemy nad sobą zapanować. Skutki stresu potrafią być katastrofalne - depresja, choroby układu krążenia czy zaburzenia metabolizmu to tylko kropla w oceanie skutków wywołanych nadmiernym napięciem.

 W D E C H   I  W Y D E C H
Bardzo powszechnym sposobem na zwalczenie stresu jest... ODDYCHANIE! Jeśli odczuwamy niepokój, instynktownie spłycamy swój oddech, bądź go wstrzymujemy, a przecież dobrze dotleniony organizm to podstawa prawidłowego funkcjonowania. Wdech i wydech, wdech i wydech - warto spróbować, może akurat ten sposób okaże się skuteczny?

D Y S T A N S 
Niezależnie od tego w jakiej znajdujemy się sytuacji, powinniśmy zachować dystans - do siebie, ludzi oraz otaczającego nas świata. To właśnie on sprawia, że nie popadamy w depresję za każdym razem, gdy coś pójdzie nie po naszej myśli.

M U Z Y K A   R E L A K S A C Y J N A
W internecie znaleźć możemy setki propozycji muzyki relaksacyjnej. Muzykoterapia stosowana jest od wieków - to znak, że naprawdę pomaga. Jestem tego doskonałym przykładem - nic nie odpręża mnie tak jak... dźwięk padającego deszczu. 

P O D E J Ś C I E
Kiedy moje serce bije jak szalone, pocieszam się, że za moment stresującą sytuację będę miała za sobą - raz, dwa, trzy i po bólu! Ile razy było tak, że wyszliście z sali po stresującym egzaminie, a 5 minut później śmialiście się ze znajomymi ze zdjęć śmiesznych kotków na Facebooku? 

P R Z Y G O T O W A N I E
Do każdej stresującej sytuacji trzeba się odpowiednio przygotować. Najczęściej stresują nas wystąpienia publiczne, praca oraz egzaminy sprawdzające stan naszej wiedzy. Co zrobić, aby czuć się pewnie? Dopiąć wszystko na ostatni guzik. Musimy czuć się przygotowani, zwarci i gotowi!


Stres i negatywne myślenie idealnie się uzupełniają - są perfekcyjną parą, która ma za zadanie wzajemnie się napędzać. Zmiana myślenia, która niezbędna jest do zwalczenia stresu, to nie lada wyzwanie. Jak pewnie zdążyliście już zauważyć, negatywne emocje wchłaniamy niczym gąbka wodę, a pozytywne myśli odstawiamy na bok. Jesteśmy tak skonstruowani, że często nie koncentrujemy się na stronach pozytywnych, lecz na tych, które wzbudzają w nas zdziwienie, irytację, a nawet strach. Niektórzy nazywają to polską mentalnością i w pewnym stopniu mają rację, jednak nie wrzucałabym wszystkiego do jednego worka z napisem MENTALNOŚĆ. 

Wolność słowa i wolność umysłu pozwalają nam na samodzielne podejmowanie decyzji, do takich decyzji należy również sposób myślenia. Idąc na rozmowę o pracę to MY decydujemy, z jakim nastawieniem podchodzimy do wspomnianej sytuacji - czy będzie to 'Jestem idealną osobą na to stanowisko, poradzę sobie' czy 'Jestem beznadziejna, na pewno stanę się pośmiewiskiem'. Czasami sami jesteśmy swoimi największymi wrogami i często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wolimy obarczyć odpowiedzialnością wszystko inne, tylko nie nas samych, bo przecież pogoda była nie ta, to nie był nasz dzień, szef się uwziął, a egzaminu nie zdałam tylko dlatego, że profesor nie pała do mnie sympatią. 

Jesteśmy tym, o czym myślimy -  wszystko, czym jesteśmy, powstaje w naszych myślach. Jak już wspominałam w poście Aby niemożliwe, stało się możliwymwszystko zależy od naszej podświadomości. To właśnie w niej kryją się wszystkie nasze największe lęki i pragnienia. Im częściej powielamy wzorce zachowań (złość, irytacja, smutek), tym częściej nasza podświadomość będzie się na nich wzorować.