środa, 18 stycznia 2017

WYWIAD Z MAŁGORZATĄ HOŁUB

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, a raczej -  nie przeprowadza wywiadu.

Studia, podróże, działalność polityczna, spotkania z młodzieżą, treningi. Małgorzata Hołub to polska lekkoatletka odnosząca ogromne sukcesy sportowe w Polsce, jak i za granicą. Rozmowę, dotyczącą wyżej wymienionych obszarów jej działalności, przeprowadziłam w piątek trzynastego. Dzień powszechnie owiany złą sławą okazał się jednak bardzo pomyślny.



Znajdujemy się na Politechnice Koszalińskiej. Jak przygotowania do sesji?
Powolutku, do przodu. Część przedmiotów staram się już zaliczać. Z niektórymi mam większy problem, ale chyba jak każdy student. Będę walczyć do samego końca.

Rozmowę przeprowadzamy w piątek trzynastego. Wierzysz w przesądy? Czy sportowcy mają swoje branżowe przesądy tak jak np. aktorzy?
Nie, nie kojarzę żadnego takiego przesądu. Jeśli chodzi o piątek trzynastego raczej nie kuszę losu. Nie przypominam sobie, żeby w ten dzień wydarzyło mi się coś strasznego. 

Dużo podróżujesz. Jakie kraje udało Ci się zwiedzić, dzięki twojej przygodzie ze sportem?
Tych krajów było sporo. Zwiedziłam Stany, Chiny, Bahamy, RPA. Jeżeli chodzi o Europę, byłam w Rosji, Hiszpanii oraz Portugalii. 

Jak wyglądają wasze zjazdy? Jak wygląda wasz dzień? Macie czas na relaks, zwiedzanie, czy skupiacie się głównie na treningach?
U mnie najważniejszy jest trening, jadę tam do pracy. W większości czas poświęcam na trening, chociaż gdy jestem na obozach, niedziele zazwyczaj mam luźniejsze. Zdarza się coś zobaczyć, jednak nie zawsze tak było.

Który z dotychczas zwiedzonych krajów najbardziej Ci się spodobał?
Gdy byłam w Chinach bardzo spodobało mi się to państwo. Uważam, że Pekin jest przepiękny. Jest jednym z nielicznych miejsc, do którego chciałbym wrócić, i które polecam, żeby zobaczyć, bo jest to naprawdę inny świat. Jest wiele rzeczy, które moglibyśmy stamtąd podejrzeć.

Łączysz studia z wyjazdami oraz treningami. Jesteś również radną. Jak znajdujesz na to wszystko czas?
Nie jest łatwo, ale wszystko jest kwestią dobrej organizacji - tego się trzymam od samego początku. Jeśli chodzi o uczelnię, nie było większych problemów. Zazwyczaj już na samym początku rozmawiam z wykładowcami, że może zdarzyć się, że nie będzie mnie na zajęciach. Od początku dogadane mam, jak będę te zajęcia odrabiała. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji i dogadania się z wykładowcami. Jeśli widzą, że komuś zależy to dają szansę. 

Odwiedzasz również szkoły i rozmawiasz z dziećmi. Są chętne do aktywności fizycznej? Jak wiadomo większość z nich bardzo niechętnie lub w ogóle nie uczęszcza na lekcje wf-u.
Teraz jest duży problem, jeśli chodzi o w-f. Nie zauważyłam, żeby ktoś był niechętny, kiedy  przychodzę na zajęcia. Dzieci są raczej zmotywowane, takie akcje na pewno zachęcają do działania. Myślę, że gdyby wszyscy sportowcy tak do tego podchodzili i znaleźliby dzień, aby odwiedzić jakąś szkołę, dzieci byłyby bardziej zmotywowane. 

Jak motywujesz młodzież?
Podczas wizyt dzieci mogą ze mną porozmawiać i zadawać pytania. Zazwyczaj są to pytania jak zaczynałam przygodę ze sportem. Często zdarza się też, że prowadzę zajęcia. Nie pokazuję najtrudniejszych ćwiczeń, lecz te podstawowe, żeby od razu ich nie zniechęcać. 
Myślę, że dużą rolę odgrywają też rodzice, którzy z jednej strony zachęcają do aktywności fizycznej, a z drugiej strony podkreślają, że sportowiec to nie prawdziwy zawód. Jak to wyglądało u Ciebie?
Rodzice zawsze mówili, że to jest zabawa. Mój tata cały czas twierdził, że pobawię się trochę i mi przejdzie. Z biegiem czasu zmienił zdanie. Od początku byłam wychowywana, że nauka jest najważniejsza, a sport jest na drugim miejscu. Staram się też to mówić wszystkim dzieciom, które przychodzą do mnie do klubu, aby nie skupiać się tylko na sporcie, ponieważ to nauka jest w życiu najważniejsza. Sportowcem jest się do któregoś roku życia. 

Co chciałabyś robić po zakończeniu kariery sportowca?
Szczerze mówiąc studiuję po to, aby znaleźć pracę. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć pracę w swoim zawodzie. Nie ukrywam, że chciałabym być związana trochę ze sportem. Chciałabym zrobić kurs instruktorski i zostać instruktorem albo trenerem, mieć swoją grupę młodszych dzieci i przekazywać im swoją pasję, to co potrafię. Jak wyjdzie w przyszłości, ciężko powiedzieć.

Ile razy w tygodniu masz treningi? Jak one wyglądają?
Jeśli jestem w domu trenuję 6 razy w tygodniu. Jak wyglądają treningi? Ciężko powiedzieć. Wszystko zależy od tego, jaki to czas. Zimą trenuję trochę inaczej, wiosną inaczej i latem inaczej. Zazwyczaj jest to podzielone  tak, że w poniedziałek mam trening siłowy, we wtorek szybkościowy, w środę wytrzymałościowy, w czwartek znowu siłowy, w piątek skoczność,a w sobotę biegam odcinki. 

Jakie stawiasz sobie cele na rok 2017?
Głównym celem są dla mnie mistrzostwa świata, do których będę się przygotowywała. Odbywają się one w sierpniu w Londynie. Jest to dla mnie docelowa impreza i tam chciałbym pobiec najlepiej. Tydzień później jest Uniwersjada. Mam nadzieję, że uda mi się wypełnić minimum i prezentować Politechnikę.

Tego Ci życzę. Dziękuję bardzo za rozmowę.

WYWIAD W WERSJI AUDIO ZNAJDZIECIE NA STRONIE INTERNETOWEJ RADIA JANTAR - KLIK
ZAPRASZAM  
MATERIAŁ Z II TARGÓW SZTUKI I DIZAJNU - KLIK
RELACJA Z VII OGÓLNOPOLSKIEJ KONFERENCJI NAUKOWEJ - KLIK


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz